Layer_65

Zdrowie zaczyna się w głowie

Witaj na mojej stronie :) Nazywam się Anna Szymborska, jestem dietetykiem i psychologiem, połączenie tych dwóch dziedzin pozwala mi pomagać ludziom w wielu problemach z wagą, odżywianiem i chorobami i zaburzeniami takimi jak cukrzyca, Hashimoto, otyłość czy insulinooporność.

Jeśli chcesz zmienić swoje życie, potrzebujesz prostej i skutecznej diety czy rozwiązania problemów ze złym odżywianiem czy przejadaniem się, zapraszam do mnie. 

Wiem doskonale co znaczy walczyć z nadwagą i wiem też, że wygrana jest możliwa. [poznaj moją historię] To proste, chociaż niełatwe. Dlatego opracowałam system, który ma być jak najbliższy Twojemu życiu. Dieta nie może komplikować życia - ona powinna to życie uprzyjemniać, a nasza wspólna praca opierać się będzie na szukaniu rozwiązań, a nie mnożeniu problemów.

 

 

Layer_52

Anna Szymborska

Psycholog, dietetyk, ekspert odchudzania i dietetyki specjalistycznej w zakresie insulinooporności, cukrzycy typu II, chorób tarczycy oraz dietetyki dziecięcej od 11 roku życia. Wykładowca akademicki i doświadczony praktyk. Członek Stowarzyszenia Pacjentów Bariatrycznych CHLO.

 

Najważnieszą cześcią mojej pracy jest praca z głową i wszelkie aspekty psychologiczne, które sprowadzają Cię do mnie. Sama miała duże problemy z wagą i wiem z czym borykają się osoby każdego dnia walczące ze swoim ciałem. Przeszłam dziesiątki diet i wiem, że działają…dopóki się je stosuje. Moja praca to moja pasja, radość, ale też doświadczenie życiowe :)

 

Ponad 20 lat temu, zmęczona wiecznym odchudzaniem, podjęłam decyzję, że albo teraz, albo nigdy. Raz na zawsze zrzuciłam 30 kilogramów i tak zostało. Skończyłam studia kierunkowe na Uniwersytecie Śląskim, brałam udział z niezliczonej ilości szkoleń, konferencji i sympozjów. Wciąż poszerzam swoją wiedzę i sięgam do wiarygodnych źródeł informacji, bo zdrowie i życie to najważniejsze co mamy.

 

W mojej pracy pomagam osobom takim jak ja kiedyś – zagubionym, zrezygnowanym, jedzącym z wyrzutami sumienia i pozostawionym samym sobie wśród natłoku modnych diet cud, wyrzeźbionych ciał i coraz to nowszych nowinek żywieniowych. Kocham dobre jedzenie i uczę świat tego samego. Odbywania podróży poprzez smaki, zapachy, kolory…z przyjemnością do zdrowia i fajnego ciała. 

 

Pracuję z młodzieżą oraz dorosłymi, skupiając się na rozwiązaniach i wspólnym poszukiwaniu metod poradzenia sobie z problemem. Moja praca opiera się o nurty Terapii Skoncentrowanej na Rozwiązaniach, Terapii Akceptacji i Zaangażowania, Terapię Schematów oraz założenia Terapii Poznawczo - Behawioralnej. Wszystkie te nurty pozwalają skutecznie i w niedługim czasie rozwiązywać problemy oraz dokonywać zmian w życiu, sposobie myślenia oraz obrazie samego siebie.

 

Dietetycznie specjalizuję się w pracy z osobami, cierpiącymi na insuliooporność, cukrzycę typu II, choroby tarczycy.  Moje doświadczenie mówi, że standardowe podejście dietetyczne często zawodzi, dlatego z każdym pracuję indywidualnie. Jesteśmy różni, mamy różne organizmy, metabolizm, potrzeby i możliwości, zatem każdy z nas zasługuje na uwagę, wnikliwą rozmowę i indywidualny plan.

Współpracuję również z osobami, które podejmują decyzję o poddaniu się operacji bariatrycznej, przygotowując je do operacji nie tylko pod wymogi ośródków, bo te bywają różne, ale przede wszystkim ucząc nowych nawyków żywieniowych już przed operacją tak, aby po zabiegu bezboleśnie wkroczyły w swoje nowe życie z wiedzą i świadomością jak zadbać o swoje ciało.

 

 

 

 

Odchudzanie

Dieta kojarzy się z reżimem, ograniczeniami i wszystkim tym, czego nie lubimy. Dieta działa. Dopóki ją stosujesz. Dzień, dwa, tydzień, miesiąc… chudniesz, liczysz kalorie, ważysz jedzenie…każdego dnia sprawdzasz co masz na rozpisce od dietetyka, jak czegoś nie ma – pędzisz do sklepu, stoisz przy garach, przygotowujesz jedzenie dla siebie, osobne dla rodziny… Ale chudniesz i to jest fajne.

 

Naprawdę?

Kończy się dieta, zaczyna się „normalne” życie. Ileż można liczyć, ważyć, kupować i myśleć w kółko o jedzeniu? Wracasz więc do tego co dobrze znasz, w czym odnajdujesz się od lat. Wracasz Ty i wracają kilogramy…aż do następnego razu, kiedy podejmujesz decyzję, że teraz to już naprawdę i na pewno się uda.

 

Nic się samo nie uda.

Zapomnij o słowie „dieta”. Nie możesz być na diecie całe życie, ale możesz nauczyć się jeść tak, żeby już zawsze być osobą zdrową i szczupłą, jednocześnie nie odmawiając sobie wszystkiego, nie licząc kalorii, nie zażynając się na siłowni. To nie cud. To proste zasady, które wprowadzamy podczas wspólnej pracy. Małe kroki, małe zmiany, a z czasem wielkie efekty.

 

Dostaniesz zastrzyk energii, nowe ciało, poprawią się Twoje wyniki badań, a z szafy wyciągniesz dawno zapomniane ubrania. Przestaniesz wydawać pieniądze na dziwne „odchudzacze”, które i tak nie działają. Przestaniesz też myśleć o jedzeniu jak o wrogu, który sprawia, że tyjesz. Stanie się ono przyjemnością w domu i w towarzystwie.

 

Ode mnie dostajesz, w zależności od Twoich potrzeb:

  • Plan żywieniowy, który w razie potrzeby będziemy modyfikować. Dopasowany do Ciebie, Twoich preferencji żywieniowych, stanu zdrowia, trybu życia i możliwości finansowych
  • Analizę składu ciała za każdym razem kiedy się widzimy – to pozwoli nam sprawdzać postępy
  • Opiekę online – telefon, sms, Messenger – codziennie się kontaktujemy, w chwilach słabości dostajesz ode mnie wsparcie, rozmawiamy o minionym dniu, jedzeniu, przeszkodach
  • Propozycje potraw, przepisy, zamienniki posiłkówPlan działania podzielony na małe kroki – żadnej wizji typu „jesteś na diecie przez pół roku”

 


Odchudzanie jest proste, chociaż niełatwe. Ale możliwe.

Psychodietetyka

„Prawie nic nie jem, a tyję”

„Jak byłam na diecie, pięknie schudłam. Potem wróciło z nawiązką”

„Wytrzymuję na diecie kilka dni, ale potem nie daję rady. To nie dla mnie”

„Chciałabym schudnąć, ale jest mąż, dzieci. Nie mam czasu gotować na dwa gary. Trudno…”

Znasz to?

 

Przez lata uczą nas, że jedzenie może być nagrodą, że nie wolno odejść od stołu dopóki się wszystkiego nie zje i że film najlepiej ogląda się z miską chipsów. Wychodzisz z domu rodzinnego z cały bagażem nawyków, które Ci szkodzą. Zajadasz emocje, nudę, stres. Jedzenie staje się wyrzutem sumienia, który Cię niezmiennie pociąga. W kółko próbujesz kolejnych diet, bo może któraś zadziała… nie ta, to inna.

 

Wytrzymujesz parę dni, liczysz kalorie, ważymy jedzenie i siebie…aż nadchodzi TEN DZIEŃ… dzień słabszy, bo waga stanęła w miejscu. A może coś Cię zdenerwowało i odruchowo sięgasz po ciastko? Jedno ciasteczko. Potem drugie. A potem myśl „w sumie to i tak już bez sensu z tą dietą, więc dokończę tę paczkę ciastek. Od jutra znowu się będę odchudzać”

 

A gdyby zapomnieć o tym czym jest dieta i reżim żywieniowy i zacząć wreszcie cieszyć się życiem? Zaskoczę Cię, ale to jest proste. Chociaż niełatwe.

 

W pracy ze mną patrzysz na siebie całościowo. Twoje ciało, Twoje nawyki, myśli, upodobania kulinarne czy możliwości czasowe. Rozmawiamy o emocjach, które powodują kłopot z jedzeniem. Wspólnie szukamy rozwiązań i sposobów zmiany. Każdy jest inny i nie ma jednego klucza czy uniwersalnego sposobu na zmianę. Nie ma też żadnych cudownych sposobów na schudnięcie i tego też się uczymy.

 

Nauczę Cię jak:

  • Rozpoznawać przyczyny napadów objadania się
  • Panować nad nimi
  • Przestać się wreszcie odchudzać, a mimo to chudnąć
  • Dokonywać właściwych wyborów
  • Szukać wiarygodnych informacji na temat odżywiania
  • Jeść z przyjemnością

Konsultacje żywieniowe

Czy Twój samochód zabierasz na regularny przegląd? Dolewasz te wszystkie płyny, wymieniasz części, bo się zużyły, polerujesz chuchasz i dmuchasz? Wyobraź sobie, że Twoje ciało to Twój główny napęd – jeśli wlejesz w nie złe paliwo, zepsuje się. Zła wiadomość jest taka, że ciężko o części zamienne człowieka.

 

Jak mówiła moja Babcia „nie wydasz na jedzenie, wydasz na lekarza”. Sprawdźmy zatem czy na pewno odżywiasz się dobrze… i nie chodzi mi o diety i reżim, którego nikt nie wytrzyma, ale o wiedzę czy na pewno dbasz o swoje ciało tak jak na to zasługuje. Dobrze odżywione ciało to ciało, które z nami doskonale współpracuje. Lepiej funkcjonuje, walczy z toksynami czy tkanką tłuszczową. To również sprawny umysł  i energia.

 

Podczas konsultacji:

  • Wykonamy analizę składu ciała, która pozwoli nam przyjrzeć się nad czym możemy popracować
  • Zrobimy dokładną analizę Twoich nawyków żywieniowych
  • Omówimy co i dlaczego Ci służy, a co szkodzi
  • Opracujemy plan żywieniowy zgodny z Twoimi upodobaniami, możliwościami i trybem życia

Suplementacja

Nie zawsze konieczna, ale często bardzo pomocna.

 

Na rynku mamy prawdziwe zatrzęsienie suplementów prawie na wszystko. Producenci wykazują niemałą kreatywność w wymyślaniu schorzeń, przy których owe suplementy mają być pomocne.

 

Obiecują gotowe i łatwe rozwiązania na wiele problemów w tym odchudzanie czy panowanie nad objadaniem się. Często drogie, nieprzebadane klinicznie, z mnóstwem towarzyszących składników, które w najlepszym przypadku nie działają.

 

Dlatego z dużą dozą ostrożności podchodzę do suplementacji i pracuję tylko ze sprawdzonymi preparatami, spełniającymi określone warunki:

  • Przebadane klinicznie - często w reklamach słyszymy, że produkt jest przebadany. Co to znaczy? Nic. Co innego badania kliniczne, które są drogie i obostrzone konkretnymi wytycznymi – określona grupa badanych i, co najważniejsze, ich wynik musi zostać opublikowany niezależnie czy potwierdza założenia producenta czy nie.
  • Wchłanialność – popularne apteczne suplementy mają nikły stopień wchłanialności do organizmu. Oznacza to, że nawet jeśli producent obiecuje określoną dawkę witaminy czy innego składnika, organizm weźmie z tego zaledwie ułamek. To kosztowne i czasochłonne rozwiązanie.
  • Jakość białka – szczególnie ważne dla osób na diecie wegańskiej, wegetariańskiej czy budujących masę mięśniową. Popularne odżywki dostępne w siłowniach czy sklepach nie zawsze spełniają oczekiwania. Tymczasem i tu niezwykle ważna jest kwestia przyswajalności białka. Tu można posłużyć się współczynnikiem PDCAAS (Protein digestibility-correctedaminoacidscore), który określa stosunek białka z odżywki do ilości białka np. jaja kurzego, mięsa, mleka. Im wyższy wynik (max 1.0) tym lepiej.

 

Jeśli proponuję suplementację to tylko wtedy, kiedy jestem pewna, że spełni swoje zadanie i wesprze organizm w drodze do celu.

Fitness kluby

Dietetyk w klubie fitness ma bezpośrednie przełożenie na wyniki, jakie osiągają jego podopieczni, a tym samym na stopień zadowolenia z oferty i jakości usług, jakie oferuje klub.

 

Nieważne czy mówimy o budowaniu masy mięśniowej czy na początku drogi skupiamy się na redukcji tkanki tłuszczowej. Bez dobrego wsparcia specjalisty od żywienia można zacząć gubić kilogramy kosztem własnych mięśni, wody i może tkanki tłuszczowej.

 

Drakońskie diety, które powodują spadek masy ciała często kończą się niedożywieniem i buntem ze strony organizmu. A to prosta droga do efektu jo-jo lub większych dramatów zdrowotnych.

 

Współpraca na linii dietetyk – klub fitness to m.in.:

  • Poszerzenie oferty klubu o profesjonalną praktykę dietetyczną
  • Wzmocnienie efektów treningów
  • Doradztwo w zakresie suplementacji
  • Pełne wsparcie Klientów w drodze do celu
  • Opieka psychodietetyczna nad osobami XXL

Kluby sportowe

Dieta jest czynnikiem znacząco wpływającym na wydolność fizyczną organizmu. W celu maksymalizacji zarówno fizycznej jaki i psychicznej wydajności, wszyscy sportowcy powinni wdrażać odpowiednio dobrane strategie żywieniowe przed, w trakcie i po treningach oraz rozgrywkach sportowych (MKOL, 2010).

 

Współpraca z klubami sportowymi zarówno zawodowymi, jak i amatorskimi ma na celu poszerzenie wiedzy na temat znaczenia odżywiania, jako głównego paliwa dla organizmu ze szczególnym uwzględnieniem specyficznych potrzeb sportowców i poprowadzenie każdego tak, aby zmaksymalizować potencjał, pomóc w zbudowaniu masy mięśniowej i redukcji tkanki tłuszczowej oraz odżywić organizm narażony na zwiększony wysiłek fizyczny.

 

Tu również duży nacisk kładę indywidualne podejście do Klienta. Inne potrzeby ma piłkarz czy gracz rugby, inne gimnastyczka, a jeszcze inne osoba trenująca siłowo.  Plan żywieniowy, często  niezbędna suplementacja to podstawa w dietetyce sportowej.

Konferencje i wykłady

Jako certyfikowany trener i wieloletni wykładowca psychologii i psychodietetyki oferuję:

  • Prowadzenie szkoleń i warsztatów z zakresu dietetyki, psychodietetyki, doradztwa żywieniowego i suplementacji
  • Organizację oraz udział w konferencjach tematycznych
  • Prelekcje dla pracowników firm – zdrowy pracownik to obecny pracownik
  • W ramach Akademii XXL – prelekcje i prowadzenie grupy wsparcia dla osób z dużą nadwagą

Jak wygląda wizyta

Człowiek to ciało i umysł i ryzykownym jest oddzielanie tych dwóch sfer, jakby umiały działać osobno. Dlatego każda wizyta u mnie pozwala spojrzeć na Ciebie jako na całość, a nie na zasadzie „przychodzi żołądek do dietetyka”. Jesteśmy zbitkiem emocji, nawyków i swoich osobistych „demonów”, a nasza praca ma sprawić, że wszystkie te pola zaczną działać na Twoją korzyść.

 

Pierwsza wizyta

Pierwsze spotkanie jest przede wszystkim wywiadem na Twój temat. Pozwala to zbadać problemy, z którymi się borykasz, Twoje potrzeby i cele. To również wywiad dotyczący Twojego stanu zdrowia, dlatego warto zabrać ze sobie ostatnie wyniki badań, jeśli takie posiadasz.

 

Podczas wizyty wykonamy też Twoją analizę składu ciała. Mamy do tego specjalistyczne urządzenie Tanita 545n, które wskaże nam Twoją obecną wagę, poziom tkanki tłuszczowej, nawodnienie organizmu, beztłuszczową masę ciała, stopień mineralizacji kości, Twoje minimalne zapotrzebowanie na kalorie czy poziom tłuszczu, okalającego Twoje narządy wewnętrzne. To punkt wyjścia do tego, żeby określić co chcemy zmienić.

 

O co będę pytać podczas pierwszej wizyty:

  • Nawyki żywieniowe Twoje i domowników
  • Twoje przekonania na na temat jedzenia
  • Przeciętny codzienny jadłospis
  • Tryb życia
  • Rodzaj wykonywanej pracy
  • Preferencje żywieniowe
  • Alergie i nietolerancje pokarmowe
  • Choroby i zaburzenia organizmu
  • Czego ode mnie oczekujesz i jak, Twoim zdaniem, mogę Ci pomóc
  • Twój CEL z jakim do mnie trafiasz

 

Podczas wizyty ustalimy również jak często będziemy się spotykać, formę kontaktu między spotkaniami oraz co robimy w sytuacjach dla Ciebie kryzysowych. Poproszę Cię również o kontakt ze mną, w którym opowiesz mi o swoim „jedzeniowym” dniu – to pozwoli nam reagować na bieżąco. Pierwsze kroki w zmianie odżywiania są często bardzo trudne zarówno od strony głowy, jak wiedzy na temat jedzenia.

 

Dlatego tak ważne jest reagowanie na bieżąco i bycie w kontakcie. Czasem na Ciebie „nakrzyczę”, często pochwalę, ale przede wszystkim jestem cały czas przy Tobie.

 

Podczas wizyty otrzymasz ode mnie zalecenia żywieniowe na najbliższe 24 - 48 godzin po to, aby nasz plan działania wdrożyć natychmiast. W ciągu kolejnych dwóch dni otrzymasz plan żywieniowy na najbliższe dwa tygodnie – po to, abyśmy mogli sprawdzić czy taki sposób pracy Ci odpowiada, jak się czujesz, czy są już pierwsze efekty.

 

Jakie badania warto wykonać przed wizytą:

  • Morfologia krwi
  • Glukoza na czczo
  • Lipidogram: cholesterol całkowity, LDL, HDL, trójglicerydy
  • Próby wątrobowe – AST, ALT
  • CRP
  • Kreatynina i kwas moczowy
  • Elektrolity
  • TSH, FT3, FT4, anty-TPO

 

To podstawowe badania, obrazujące Twój ogólny stan zdrowia. Jeśli mamy do czynienia ze stanem chorobowym, poproszę Cię o dodatkowe badania, których zakres ustalimy podczas wizyty.

Cennik

Najlepsze na początek:

  • Bezpłatna konsultacja telefoniczna: napisz do mnie i umówimy się na 15 minutową rozmowę przez telefon lub inny komunikator. Może masz krótkie pytanie albo chcesz sprawdzić czy jestem w stanie Ci pomóc. To dobry pomysł na start.

Cena konsultacji: 0 zł

 

  • Pierwsza konsultacja (1,5 godziny): 
    • wywiad, dotyczący zdrowia, nawyków, żywienia oraz określenie miejsca, z którego zaczynamy,
    • analiza składu ciała,
    • wstępne wytyczne żywieniowe, aby zacząć od razu
    • indywidualny plan żywieniowy na 14 dni, który otrzymasz w ciągu około 2 dni => każdy plan układam indywidualnie zgodnie z naszymi ustaleniami i potrzebuję na to chwilę czasu
    • ustalenie planu działania => jeśli borykasz się z zaburzeniami odżywiania, podjadaniem, objadaniem się, jedzeniem kompulsywnym lub innego rodzaju problemami związanymi z jedzeniem

Cena konsultacji: 150 zł

 

Na dalsze kroki: 

 

  • konsultacja psychologiczna / psychodietetyczna (50 minut) - 130 zł

 

  • Dieta na 14 dni  – 150 zł

 

 

 

Opinie

Poczytaj

X

Dlaczego sama dieta nie wystarcza?

Nadchodzi ten dzień. Odchudzam się! Jest decyzja, jest motywacja, jest wybrana dieta, a z torebki złowieszczo wygląda karnet na siłownie. Zaczynasz swoją pierwszą, drugą, dziesiątą przygodę z odchudzaniem. Tym razie już na pewno. Aż do następnego razu. Jedno ciastko, lody, może zakazana wieczorem kanapka czy nie daj Boże urodzinowy tort. I ciach! Ulegasz pokusie, cały Twój piękny plan leży w gruzach i mówisz sobie, że skoro i tak się nie udało, to zjesz już ten tort do końca, a od poniedziałku zaczniesz od nowa. I tak z przyzwyczajenia odchudzasz się od lat.

 

Hiper nie jest super

Wydawać by się mogło, że im większa motywacja tym lepiej.Że wielki entuzjazm rodzi wielkie efekty. Nic bardziej mylnego. Zaczynając swoją drogę w różowych okularach ryzykujesz, że po ich zdjęciu szarość dopadnie Cię podwójnie. Entuzjazm jest ważny, ale równie ważna jest świadomość, że może nie być łatwo, że samo się nie stanie. Że to są rzeczy łatwe, ale nie proste. Że Twój sukces jest wypadkową pracy Twojej i Twojego otoczenia. Wsparcia rodziny, dietetyka, przyjaciół. Możesz się potknąć i co z tego? Jak to mówią, wstajesz z kolan, poprawiasz koronę i idziesz dalej.

 

Dopamina – Twój wróg i przyjaciel

Dopamina jest neuroprzekaźnikiem zdecydowanie nie docenianym, a mającym ogromne znaczenie przy dokonywaniu przez nasz wyborów. Wyobraź sobie, że masz plan zrzucić kilka kilogramów i wiesz, że nie powinnaś sięgać po ciastko leżące przed Tobą. Jednocześnie wyobrażasz sobie przyjemność z jedzenia tego ciastka, rozpływający się w ustach smak i słodycz, którym żadne jabłko nie jest w stanie się równać.

 

Za to wyobrażenie,   a właściwie uczucia z niego płynące, odpowiada właśnie dopamina. Jest związkiem chemicznym, który dochodzi u nas do głosu wtedy, kiedy wyobrażamy sobie coś bardzo przyjemnego co może nas czekać. Możemy go nazwać związkiem antycypacji przyjemności – obiecuje, kusi… Planowanie wakacji, oczekiwanie na kolację z ukochanym… to wszystko dopamina, która pcha nas do przodu ku działaniom, które w naszej głowie czynimy przyjemnymi.

 

Załóżmy, że zjadłaś to ciastko. Po dopaminie nie ma śladu, pojawia się serotonina. Chwilowo, aczkolwiek odczuwalnie. Też przyjemna, ale już nie tak ekscytująca. I po niej zaraz nie ma śladu, za to pojawia się wyrzut sumienia i stres. Że przecież miałam chudnąć i znowu uległam pokusie.

 

Na szczęście jesteśmy ludźmi myślącymi i mamy wybór. Kiedy już wiesz co się dzieje w Twojej głowie, możesz coś z tym zrobić. Masz świadomość konsekwencji chwilowej, dopaminowej zachcianki i możesz zdecydować co jest dla Ciebie ważniejsze – ciacho, wyrzuty sumienia i poczucie małej skuteczności czy cel, który również możesz przekuć w dopaminową podróż choćby wyobrażając sobie swoje jeszcze lepsze życie jak już osiągniesz cel.

 

Myśl pozytywnie

Co się dzieje, jeśli pomyślisz „to jest trudne, niemożliwe, nie dam rady”? Jakie uczucie za tym idzie?

 

Bezsilność, niechęć, brak energii do działania? Zazwyczaj tak. Ciężko takie uczucia zamienić na skuteczne i przyjemne działanie. Często taka postawa przekłada się na brak działania albo działania „z bólem w sercu” czyli bardzo na siłę. Robimy – nie robimy. Chce nam się albo nie. Przecież to jest takie trudne, niemożliwe.

 

Jakich rezultatów można oczekiwać po takich działaniach? Żadnych, co najwyżej miernych. Może się ruszy, może nie. No ale przecież od początku było wiadomo, że „to jest trudne, niemożliwe, nie dam rady”.

 

To klasyczne błędne koło przekonań. Myśli tworzą uczucia. Te przekładają się na czyny, te z kolei na rezultaty. A rezultaty potwierdzają nasze początkowe nastawienie. A gdyby tak stworzyć takie koło przekonań? Jestem w stanie tego dokonać => jestem gotowa, zmotywowana, mam siłę => energiczne działanie => dobre rezultaty => wiedziałam, że jestem w stanie tego dokonać

 

Proponuję Ci krótką zabawę. Wypisz na kartce trzy przekonania blokujące Cię i trzy wspierające. Sprawdź jak na każde z nich reaguje ciało – uśmiechasz się czy spuszczasz głowę?Dokonaj wyboru, którą drogą chcesz iść i pamiętaj, że to za umysłem podąża ciało. 

 

Co więc robić?

  • znajdź przyjemność – nie będziesz chodzić na siłownię, jeśli tego szczerze nie lubisz. Znajdź taką aktywność, która sprawi Ci maleńką przyjemność, wpisze się w Twój styl życia, możliwości czasowe. Na początku może się zdarzyć, że żadna aktywność fizyczna nie będzie dla Ciebie akceptowalna. Więc zrób mały krok i przez trzy dni włóż sportowy strój i usiądź na kanapie na pół godziny. Potem się przebierz. Zobaczysz co się będzie działo z Twoimi myślami.
  • odpuść reżim – nikt nie jest w stanie żyć z kartką w ręku i wagą kuchenną w torebce. Znajdź mądrego dietetyka, który nauczy Cię odżywiać się, a nie korzystać z gotowej ściągi. Niech to co jesz będzie smaczne, mało kłopotliwe w przygotowaniu, dostosowane do Twoich możliwości finansowych, stylu życia. I pozwól sobie na przyjemności. Z powodu jednego ciastka nikt jeszcze nie umarł. Nawet z powodu dwóch. Zjesz? Niech będą najpyszniejszymi ciastkami na świecie, a Ty dalej możesz kontynuować swój plan.
  • pokochaj jedzenie – wrzucając w siebie cokolwiek możesz nawet nie odróżniać smaków, struktury jedzenia, maleńkich niuansów, które sprawiają, że jedzenie jest naprawdę przyjemne. Nie kochasz jedzenia – kochasz jeść. Wykonywać czynność, która może być nawykiem, zabijaniem nudy, stresu czy lęku. Weź kostkę czekolady, powąchaj ją, włóż delikatnie do ust, poczuj językiem jej kształt, konsystencję i pozwól jej powoli rozpłynąć się po całym języku, czując przyjemne uczucie słodyczy. A potem zjedz drugą kostkę tak jak to zwykle czynimy – wrzucając do ust, może gryząc. I po czekoladzie. Jest różnica, prawda?
  • zastanów się dlaczego to robisz – dla siebie, chłopaka, dziewczyny, koleżanki? Może ze względu na zdrowie czy dobre samopoczucie? Znajdź wśród powodów ten najważniejszy. Jeśli to chłopak, to dlaczego? Czy jeśli go zabraknie, poddasz się? Badania wskazują, że motywacja czerpana z zewnątrz nie jest żadną motywacją. To co jest w Tobie, Twój własny, osobisty powód może być gwarantem sukcesu, ale też poczucia skuteczności. I lepszego samopoczucia.
  • baw się – to przygoda. Obserwowanie siebie, własnego ciała. Dostajesz do swoich rąk ogromną władzę – władzę nad własnym ciałem i umysłem. To jak gra komputerowa, w której tworzysz postaćw takim kształcie jakim chcesz. Nie tylko kolor włosów czy strój. Jej ciało, cechy charakteru. Sprawdź ile potrafisz i jak ogromny masz na siebie wpływ.
  • ucz się – dlaczego Twojemu ciału pewne rzeczy służą, inne nie. Skąd u dietetyka takie pomysły, a nie inne. Za tym wszystkim stoi ogromna wiedza i doświadczenie, ale to Ty możesz być ekspertem od własnego ciała. Znasz je najlepiej, spędzasz z nim całe życie, więc niech to będzie najbardziej fascynująca podróż życia. 

 

Wiem, że nie ma sensu moralizować, że to ważne, że dla zdrowia... moje doświadczenie pokazało mi, że bardziej dbamy o nasze samochody niż o siebie. Więc może po prostu warto wiedzieć, że przygoda z odchudzaniem i nowymi nawykami jest możliwa i szalenie przyjemna. I zawsze na końcu mamy nagrodę. 

 

X

Atopowe Zapalenie Skóry

W medycynie znane określane mianem przewlekłej dermatozy, mającej skłonność do zaostrzeń i remisji. Po ludzku mówiąc – wysypki, świąd, pieczenie skóry, ból i często wstyd, bo objawy do estetycznych nie należą. Upośledzony naskórek pozbawiony jest lipidów (komórek tłuszczowych), więc skóra aż „krzyczy”.

 

Skąd się bierze?

AZS jest odpowiedzią na nieprawidłowo funkcjonujący układ immunologiczny. Geny mają tu swoje znaczenie, dlatego warto zastanowić się czy w rodzinie nie występowały astma, alergie pokarmowe, uczulenia na roztocza czy alergiczny katar. Takie geny nie warunkują powstania AZS, ale (jak przy chorobach alergicznych), można odziedziczyć skłonności.

 

Jeśli odporność to…

Jelita. Nasz drugi mózg, centrum naszego immunologicznego wszechświata. Odpowiada nie tylko za wchłanianie substancji odżywczych z pożywienia, ale też za wydalanie zbędnych i toksycznych. Jeśli więc na tym poziomie nasz organizm szwankuje, możemy się spodziewać buntu. Mówiąc wprost - choroby o podłożu autoimmunologicznym (autoagresji) pojawiają się właśnie w odpowiedzi na nasz zatruty organizm. Jeśli Ty lub Twoje dziecko cierp na AZS, RZS, Hashimoto, SM, chorobę nowotworową czy nawracające infekcje bakteryjne, wirusowe, pasożytnicze, przyjrzyj się Waszej diecie i jelitom.

 

Zachwiana równowaga…

Nasze jelita składają „zamieszkują” m.in. bakterie komensalne, wspierające organizm w procesach trawiennych oraz broniące go przed atakiem patogenów, są więc naszym osobistym wojownikiem w walce z wrogimi mikroorganizmami. Obecnie szacuje się, że liczba bakterii komensalnych bytujących na nas i w nas (znajdują się też na skórze, w układzie moczowo – płciowym czy oddechowym) dziesięciokrotnie przekracza liczbę komórek budujących nasze ciało. Ich skład zależy od tego jak żyjemy, co jemy i właśnie od stanu naszych jelit. Zatem hasło „jesteś tym co jesz” naprawdę ma sens.

 

AZS jest objawem, ze w naszym układzie odpornościowym dzieje się coś niepokojącego. Jak to jest w autoagresji, głównym winnym jest sam „ochroniarz” czyli nasz układ odpornościowy – w odpowiedzi na kontakt z alergenem (pyłki, chemia, jedzenie, bakteria, wirus, lek) wytacza ciężkie działa w postaci przeciwciał do walki z danym alergenem. Niestety atakują one również inne komórki, w tym komórki skóry.

 

Leczenie czy zaleczenie?

Najczęściej leczenie zaczyna się od zmiany środków czystości, kosmetyków. Wprowadzane są maści sterydowe, środki antyhistaminowe, a czasem leki immunosupresyjne, które mają zmniejszyć aktywność układu odpornościowego. Niestety obniżenie jego aktywności oznacza narażenie na inne stany chorobowe. Wszystkie te środki zaradcze mają za zadanie zaleczyć stan chorobowy, zmniejszyć objawy czy przykre dolegliwości.

 

Leczenie…

Logika nakazuje myślenie: układ immunologiczny => jelita => układ pokarmowy => jedzenie.

 

Wciąż w Polsce brak jest świadomości jak bardzo to co jemy wpływa na nasz organizm. Często w swojej pracy pytam ludzi „jak się czujesz po zjedzeniu tego czy tamtego?”. Rzadko otrzymuje odpowiedź. Po jedzeniu nie powinniśmy być ospali, ociężali, mieć dolegliwości żołądkowe, wzdęcia czy wyspki. Jeśli tak się dzieje, znaczy, że coś poszło nie tak.

 

Tymczasem zbyt rzadko przychodzi refleksja na linii objaw – dieta. Częściej pędzimy do apteki po środki zaradcze (patrz „zaleczenie”).

 

W AZS powinniśmy postawić na jedzenie i suplementy, które dobrze wpłyną na  stan naszych jelit i skóry. Wyeliminować alergeny, pożegnać cukier i produkty wysoko przetworzone. I zaprzyjaźnić się ze słowem PROBIOTYK. I tu znowu – probiotykprobiotykowi nierówny. O tym już wkrótce.

 

W swojej pracy „ Probiotyki jako alternatywne rozwiązanie i wsparcie terapii tradycyjnych” Prof. Dr hab. med. Wojciech Cichy z I Katedry Pediatrii w Klinice Gastroenterologii Dziecięcej i Chorób Metabolicznych UM w Poznaniu pisze:

 

Szczepy bakteryjne są skuteczne w zapobieganiu i/lub leczeniu biegunek, atopowego zapalenia skóry, nieswoistych chorób zapalnych jelit i wielu innych chorób. Obecnie w związku ze swą skutecznością w terapii i profilaktyce licznych chorób bakterie probiotyczne są przedmiotem intensywnych badań.

 

Bakterie kwasu mlekowego (LAB – lacidacidbacteria), stanowiące podstawę preparatów probiotycznych, ludzie wykorzystują od wieków. W większości są to drobnoustroje z rodzaju Lactobacillus i Bifidobacterium. Ich obecność w fermentowanych produktach żywnościowych, spożywanych tradycyjnie w wielu kulturach, jest wiarygodnym kryterium bezpieczeństwa stosowania. Pozytywne efekty zdrowotne związane z konsumpcją żywności bogatej w żywe kultury bakterii zostały odnotowane przez Pliniusza Starszego już w 76 roku. Zalecał on spożywanie wspomnianych produktów chorym z dolegliwościami jelitowymi, rekonwalescentom oraz dzieciom.

 

Czyli…

Leczymy skórę, ale przede wszystkim jelita. Sięgamy po wiedzę, pomoc, właściwe produkty i suplementy. Oczyszczamy organizm ze wszystkich złych rzeczy, które mu fundujemy i troszczymy się o niego, jakbyśmy go dostały w prezencie tylko raz w życiu.

X

Tylko (nie) dietetyk

Znasz to uczucie, kiedy jedziesz autobusem, tramwajem czy naszym trójmiejskim metro vel SKM, za oknami polska rzeczywistość, okraszona styczniem, który nie wiedzieć czemu postanowił być listopadem? Żeby nie oszaleć, a może właśnie zaszaleć, bo kto bogatemu zabroni, myślisz sobie, że gdzieś jest świat piękny, bajecznie kolorowy, w którym ciała są smukłe i opalone, wino zawsze uderza do głowy delikatnie i seksownie (bo wiadomo – normalnie budzisz się rano i najpierw błagasz o wodę, potem błagasz o zabranie lustra, a na koniec ze strachem absolutnie uzasadnionym sięgasz po telefon i natychmiast stajesz oko w oko z prawdą od lat miłośnikom wód procentowych znaną – tak zwaną alkoprawdą smsową czyli najczystszą z prawd)

 

Więc nie – tam ludzie sączą wino, które nigdy nie kończy się zerwaniem kontaktów, pozbawieniem Cię rodzinnego spadku w postaci dwóch pokoi na osiedlu w Elblągu czy wypowiedzeniem z pracy, bo w przypływie szczerości przyszło Ci napisać do szefa „Ty skąfa szmato, zwaljamsię”… sączą to wino, a na jachcie, który nagle nie wiadomo skąd i jak, równie nie wiadomo skąd i jak pojawia się przystojniak – taki trochę Grey, a trochę Borewicz, bo arogant to postać absolutnie obowiązkowa, jeśli chodzi o miłość namiętną i gwałtowną. Chwyta za szyję… ewentualnie za włosy –amerykańscy naukowcy z Masaczusac  (mają tam taki specjalny Uniwersytet, który stworzono po to, żeby robić badania i  potem móc pisać o tym) dowiedli, że namiętność bez chwycenia za szyję to takie Czinkłeczento erotycznego świata – pojechać pojedzie, ale na ryk silnika to nie licz. Więc za szyję….czujesz dreszcze… I wtedy drzwi Eskaemki otwierają się i wsiada on – ze wzrokiem szarmanckim, nieco szalonym i dzikim. Moher pod koszulką składa testosteronowe obietnice i Ty już wiesz, że on będzie Twój. On musi być Twój. Już prawie dziecko do chrztu trzymacie i z psem na wakacje jeździcie do Augustowa, kiedy za nim wchodzi żona z wózkiem, w którym to przecież Wasze dzieciątko słodko pojękuje, a on do wózka z czułością czy dumą mówi „Dżesika, już śpij”.

 

No więc tak to jest z wizytą u dietetyka.

 

Najpierw jest marzenie. Pięknie, kolorowo, a Ty oczyma wyobraźni widzisz swoje przyszłe krągłe pośladki, które do tej pory oglądać mogłaś w jakimś Czelendżu. Myślisz sobie, że przecież to nie może być aż tak trudne – jeść, a właściwie nie jeść, przebiec ćwierćmaraton raz dziennie, pójść do pracy, posiłek co 3 godziny i obowiązkowo 5 porcji warzyw i owoców dziennie, potem zakupy w Biedronce, a jak nie ma komosy ryżowej to do Lidla masz 3 przystanki dalej. Wiesz, że dasz radę, bo jak nie ty to kto?  Do lata 4 miesiące, a w telewizji leciała reklama tabletek na łaknienie i metabolizm, to spokojnie zdążysz, bo podobno w porównaniu do tych cudowności pospieszny transsyberyjski to takie nasze TLK. Pani z telewizora tak mówiła, więc wiadomo, że prawda. Zaczynasz chodzić do dietetyka, bo się zna. Ważysz siebie i jedzenie, mierzysz głównie siebie, dostajesz co jakiś czas nową kartkę z dietą i już się zastanawiasz czy dzwonić do Providenta po pożyczkę. Sprawdzasz co chwilę za ile kolejny posiłek i, kurczę, ile to 20 gram szynki? Jeden dzień, drugi… spinasz się jak możesz, bo lato i jacht albo przynajmniej kajak gdzieś na Kaszubach. Leci kilogram, drugi…

 

Da się? Pewnie, że się da. Tylko po co?

 

Praca zmianowa, dom, dzieci, obowiązki, zakupy, lekcje, egzaminy, sen, krem na zmarszczki, krem na cellulit… dorzuć do tego gotowanie dla siebie (bo dieta) i dla rodziny (bo trawy to oni jeść nie będą), znajdź siłę na Chodakowską, zmieść to wszystko w 24 godzinach i spróbuj kogoś nie zabić. I wytrwać.

 

Ja nie twierdzę, że się nie da. Z imieniem Dżesika też się da i może być nawet wesoło.  Nie twierdzę, że w reżimie nie można żyć. Historia pokazuje, że można i potem to się nawet wspomina. Ja twierdzę, że nie trzeba.

 

Powiem Ci więc….

 

nie trzeba żyć z rozpisaną dokładnie dietą, bo możesz mieć wybór,

nie trzeba spędzać godzin w sklepie, bo możesz jeść to, co masz w lodówce,

nie trzeba patrzeć na zegarek, bo masz mądry organizm i sam Ci przypomni o jedzeniu,

nie trzeba gotować na dwa gary, bo możesz jeść z rodziną, jedynie ograniczając to, co „zło i mrok”,

nie trzeba kupować karnetu na siłownię, bo każdy ruch się liczy,

i wreszcie… nie trzeba brać pożyczki z Providentu, bo to wszystko nie musi dużo kosztować.

 

 

Tak pracuję z moimi klientami. Bo w życiu ma być tak, że wszystko możesz, nic nie musisz.

 

 

X

Chudniemy przez 8 dni - dzień pierwszy

Zaczynamy i sprawdzamy czy trzeba głodować, jeść samą sałatę i i czy nie można napić się wina, żeby schudnąć. 

 

Dzień pierwszy:

  • zważ się rano na czczo i schowaj wagę głeboko. Ona chwilowo nie istnieje.
  • znajdź dziesięć minut dla siebie i w pierwszy zrób krótki trening z Lilly Sabri (tu znajdziesz trening: Lilly Sabri 10 minut). To naprawdę działa, nawet jeśli początkowo czujesz się jak na paraolimpiadzie. To tylko 10 minut - dasz radę :)
  • odstaw na te 8 dni słodycze i słodkie napoje - to naprawdę niewielkie poświęcenie, bo tu jest PYSZNIE!
  • jeśli gotujesz tylko dla siebie - podziel porcje na pół
  • niektóre potrawy możesz przygotować dzien wcześniej i potem odgrzać. Nie musisz sterczeć przy garach

 

Zaczynamy!

 

Szakszuka Mojego Pawła na 2 osoby

 

1 średnia papryka

2 małe pomidory

4 ząbki czosnku

6-7 pieczarek

50-100 g sera wędzonego

4 jajka

Przyprawy

 

Sposób przygotowania

 

Czosnek podsmażamy na masełku. Dodajemy pokrojoną paprykę; mogą być nawet 3 różne kolory. Dodajemy przyprawy: sól. Pieprz, papryka wędzona, papryka chilli lub ostra, zioła prowansalskie. Dodajemy pokrojone pieczarki, wszystko podsmażamy. Dodajemy obrane ze skórki , pokrojone pomidory, podduszamy chwilę pod przykryciem. Zdejmujemy, żeby woda odparowała, dodajemy pokruszony wędzony ser, smażymy 2-3 minuty, bardzo delikatnie mieszamy. Wbijamy jajka, przykrywamy aż do momentu ścięcia białka. Posypujemy szczypiorkiem i rukolą.

 

 

Curry z kalafiora vege or not na 2 osoby

 

100 g - Cebula

2 puszki fasoli konserwowej czerwonej

800 g kalafiora czyli jakaś 1 sztuka

45 g – 2 duże marchewki

400 ml - Mleczko kokosowe gęste

2 łyżki oleju rzepakowego lub innego do smażenia

1 łyżeczka papryka chili, w proszku

2 łyżeczki curry, w proszku

Papryka, w proszku

Pieprz czarny

Sól biała

 

W wersji mięsnej + 200 g piersi z kurczaka lub indyka

 

Sposób przygotowania

Kroimy cebulę i podsmażamy do zeszklenia na oleju. Następnie do cebuli dodajemy pokrojoną marchewkę i smażymy 2 min. Dodajemy pokrojonego kurczaka i podsmażamy. Całość zalewamy 3-4 szklankami wody i wsypujemy różyczki kalafiora, obie papryki w proszku, curry i sól. Dusimy, mieszając co chwilę przez około 15 min. Następnie dolewamy mleczko kokosowe. Gotujemy kolejne 5 min. Na koniec dodajemy czerwoną fasolę, natkę pietruszki, sól i pieprz, chwilę gotujemy. 

* jeśli chcesz mniej ostre, pomiń chilli i daj słodką mieloną paprykę

 

 

Carpaccio z buraka z sosem miodowo - musztardowym

 

2 łyżeczki musztardy

2 łyżki  oliwy z oliwek

garść rukoli

pół kostki fety

2 łyżki słonecznika łuskanego

2 duże buraki gotowane (można kupić gotowe)

1,5 łyżeczki miodu

cebula szalotka - opcjonalnie

 

Sposób przygotowania

Buraka kroimy na bardzo cienkie, półprzezroczyste plastry. Następnie układamy je na talerzu jeden obok drugiego. Posypujemy buraki fetą oraz cienko posiekaną cebulą szalotką. Na środku talerza układamy garść świeżej rukoli.

Sos: w szklance dobrze mieszamy oliwę, musztardę miód, sól oraz pieprz (ja wrzucam wszystko do słoiczka i mocno nim wstrząsam). Jeżeli sos jest zbyt gęsty dodaj odrobinę wody.

Słonecznik upraż na suchej patelni. Buraki polej sosem, posyp słonecznikiem.

* sosu można zrobić więcej np. do innych sałatek. Świetnie się trzyma w lodówce.

 

Do zobaczenia jutro :)

 

 

 

X

Proste dania na schudnięcie dzień drugi

Jeszcze 6 dni i sprawdzimy czy to działa :)

 

Drugiego dnia tańczymy. Znajdujemy 10 minut, włączamy cudnie energetyczną Keairę i wywijamy. Kliknij w ZUMBĘ i tańcz :)

 

 

Śniadanie: 2 kromki / 1 bułka razowego pieczywa, pół kostki twarogu + łyżka jogurtu => mieszamy, doprawiamy. Dodajemy pół pomidora, 1/4 papryki, szczypiorek. Mieszamy i na kanapki.

 

 Obiad: Steki z kalafiora z ziemniaczkami i sałatką

 

Składniki dla  2 osób:

 

  • 1 kalafior
  • 2 łyżki oliwy lub oleju 
  • 1 łyżeczka papryki ostrej 
  • 1 łyżeczka papryki wędzonej 
  • 1 łyżeczka kminu rzymskiego  
  • 1 łyżeczka soli 
  • pół łyżeczki pieprzu
  • 4 małe ziemniaki
  • garść rukoli
  • pomidor
  • oliwa z oliwek
  • sok z cytryny

 

Kalafiora myjemy, obieramy z listków i przekrajamy na pół. Teraz delikatnie wykrawamy steki zaczynając od środka, plastry wielkości 1,5-2 cm. W zależności od kalafiora zrobimy 2-4 grubsze plastry.
W miseczce mieszamy wszystkie przyprawy. Kalafiorowe plastry kładziemy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, smarujemy je oliwą za pomocą pędzla lub dłoni i posypujemy mieszanką przypraw. Robimy tak z obu stron delikatnie przewracając plastry aby się nie połamały.
Wstawiamy kalafiora do piekarnika nagrzanego do 190 st C i pieczemy przez około 20 minut. Najlepiej przewrócić plastry delikatnie w trakcie pieczenia.

Podajemy z ziemniakami i sałatką zrobioną z rukoli, pomidora, oliwy i soku z cytryny. Plus przyprawy

 

* Kalafior nam zostanie, więc jutro będziemy wymyślać :)

 

 

Kolacja: frytki z selera i marchewki z dipem czosnkowym 

 

Składniki na 1 osobę:

  • 1 duża marchew
  • 1 seler
  • żurawina suszona
  • oliwa
  • sól, cynamon, kurkuma, słodka papryka, suszona bazylia, oregano

 

Sos:

  • pół sklanki gęstego jogurtu
  • łyżka majonezu
  • 1 - 2 ząbki czosnku
  • sól, pieprz

 

Marchewki kroimy w słupki – jak frytki. Wrzucamy do miski i mieszamy z oliwą, solą i odrobiną cynamonu. Przekładamy na papier do pieczenia, posypujemy połową garści żurawiny.

Selera obrać pokroić w słupki, zalać oliwą i zasypać przyprawami (kurkuma, papryka, oregano, bazylia, sól, pieprz). Wymieszać, wyłożyć na blachę wyłożoną papierem do pieczenia obok marchewek. Całość pieczemy  20 minut w 200 stopniach. Po upieczeniu wykładamy na ręcznik papierowy, żeby wchłonął nadmiar tłuszczu.

Sos => jogurt, majonez, wyciśnięty czosnek, sól i pieprz wymieszać. Gotowe :)

 

 

 

 

X

3 smaczne przepisy na dzień trzeci

Trzeci dzień pyszności, i coś tam już leci z boczków :)

Jemy, chudnemy i ćwiczymy całe 20 minut. Dzisiaj moja ukochana MelB! 

Pamiętaj o rozgrzewce!

 

Śniadanie: owsianka

 

SKŁADNIKI - 1 porcja

100 ml mleka kokosowego
100 ml wody
1 łyżka mąki kokosowej
1 łyżka mielonego siemienia lnianego
szczypta soli

 

DODATKI

1 łyżka pestek dyni
1 łyżka pestek słonecznika
1 łyżka migdałów
1 łyżka tahini lub innego masła orzechowego - opcjonalnie
1 łyżka śmietany kokosowej (lub gęstego mleka kokosowego)
garść owoców

 

Można też dodać albo zamieniać:


jagody goji
sezam
awokado

chipsy kokosowe

dosłodzić ksylitolem

 

PRZYGOTOWANIE

W garnuszku zmieszaj mleko i wodę. Zagotuj i wyłącz gaz. Cały czas trzymając garnuszek na kuchence (podtrzymujemy temperaturę), dodaj siemię i mąkę. Mieszaj dokładnie przez kilka minut, żeby nie było żadnych grudek. Przelej do miski i włóż dodatki: pestki, migdały i owoce i inne dodatki. Na końcu dodaj konkretną łyżkę śmietany kokosowej i wszystko polej płynną tahiną jeśli chcesz.

 

 

Obiad: Mielone z idnyka bez bułii tartej + surówka Coleslaw

 

Składniki - 1 porcja


130 g - Indyk, mięso mielone

jajko

łyżeczka musztardy

ząbek czosnku

1/4 cebuli

Surówka: 

1/4
2 plastry cebuli
1/2
1/2 łyżeczki soli, 1/3 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu
2 łyżki majonezu
1/4 łyżki octu winnego lub ryżowego
1/4 łyżki soku z cytryny
1/2 łyżeczka miodu
koperek lub natka, opcjonalnie szczypta nasion kopru włoskiego

 


Mięso przełożyć do dużej miski i rozprowadźić widelcem tak, żeby nie było zbrylone, cebulę i czosnek pokroić w bardzo drobną kosteczkę. Do mięsa wbić całe surowe jajko, dodać, cebulę, czosnek, musztardę, przyprawić i wymieszać żeby powstała gładka masa. Sprawdźić czy mięso jest dostatecznie słone i wyraziste w smaku. Uformować okrągłe, płaskie kotlety, dodać trochę tartej bułki żeby przy formowaniu masa się nie kleiła, kotlety położyć w patelni i na rozgrzanym tłuszczu smażyć, obracając, żeby obsmażyły się równomiernie z obu stron. Podawać z surówką.

Kapustę umyć, obrać zewnętrzne liście jeśli są uszkodzone, przekroić na ćwiartki i wykroić głąb. Kapustę cieniutko poszatkować, włożyć do miski. Dodać obraną i drobno posiekaną cebulę oraz obraną i startą na tarce marchewkę. Doprawić solą, pieprzem i wymieszać. Dodać majonez, wlać ocet winny z sokiem z cytryny oraz miodem, i wszystko razem wymieszać. Można dodać posiekaną natkę lub koperek, można doprawić nasionami kopru włoskiego.

 

 

Kolacja: Quiche brokułowo - serowy

Składniki na 2 porcje

200 g brokułów

1/2 cebuli

100 ml śmietany, 12% tłuszczu

2 łyżeczki masła

120 g - Ser cheddar, niskotłuszczowy lub inny ser

6 jaj

 

Rozgrzać piekarnik do 160 stopni. Formę o średnicy 22 cm wysmarować tłuszczem. Posiekaną cebulę dusimy na maśle do miękkości. Dodajemy rozdrobnione brokuły i chwilę gotujemy. Dolewamy śmietanę, ale nie można pozwolić, żeby zawrzała. Zdejmujemy z ognia, wsypujemy starty cheddar i doprawiamy solą i pieprzem.. Lekko studzimy i dodajemy rozbite widelcem jajka. Mieszamy całość. Masę wlewamy do formy i pieczemy 45-50 minut. Przed pokrojeniem chwilę studzimy. Dobrze smakuje też na zimno.

 

Kontakt

Chętnie Ci pomogę!

pexels-ylanite-koppens-2008145