X

Dlaczego sama dieta nie wystarcza?

Nadchodzi ten dzień. Odchudzam się! Jest decyzja, jest motywacja, jest wybrana dieta, a z torebki złowieszczo wygląda karnet na siłownie. Zaczynasz swoją pierwszą, drugą, dziesiątą przygodę z odchudzaniem. Tym razie już na pewno. Aż do następnego razu. Jedno ciastko, lody, może zakazana wieczorem kanapka czy nie daj Boże urodzinowy tort. I ciach! Ulegasz pokusie, cały Twój piękny plan leży w gruzach i mówisz sobie, że skoro i tak się nie udało, to zjesz już ten tort do końca, a od poniedziałku zaczniesz od nowa. I tak z przyzwyczajenia odchudzasz się od lat.

 

Hiper nie jest super

Wydawać by się mogło, że im większa motywacja tym lepiej.Że wielki entuzjazm rodzi wielkie efekty. Nic bardziej mylnego. Zaczynając swoją drogę w różowych okularach ryzykujesz, że po ich zdjęciu szarość dopadnie Cię podwójnie. Entuzjazm jest ważny, ale równie ważna jest świadomość, że może nie być łatwo, że samo się nie stanie. Że to są rzeczy łatwe, ale nie proste. Że Twój sukces jest wypadkową pracy Twojej i Twojego otoczenia. Wsparcia rodziny, dietetyka, przyjaciół. Możesz się potknąć i co z tego? Jak to mówią, wstajesz z kolan, poprawiasz koronę i idziesz dalej.

 

Dopamina – Twój wróg i przyjaciel

Dopamina jest neuroprzekaźnikiem zdecydowanie nie docenianym, a mającym ogromne znaczenie przy dokonywaniu przez nasz wyborów. Wyobraź sobie, że masz plan zrzucić kilka kilogramów i wiesz, że nie powinnaś sięgać po ciastko leżące przed Tobą. Jednocześnie wyobrażasz sobie przyjemność z jedzenia tego ciastka, rozpływający się w ustach smak i słodycz, którym żadne jabłko nie jest w stanie się równać.

 

Za to wyobrażenie,   a właściwie uczucia z niego płynące, odpowiada właśnie dopamina. Jest związkiem chemicznym, który dochodzi u nas do głosu wtedy, kiedy wyobrażamy sobie coś bardzo przyjemnego co może nas czekać. Możemy go nazwać związkiem antycypacji przyjemności – obiecuje, kusi… Planowanie wakacji, oczekiwanie na kolację z ukochanym… to wszystko dopamina, która pcha nas do przodu ku działaniom, które w naszej głowie czynimy przyjemnymi.

 

Załóżmy, że zjadłaś to ciastko. Po dopaminie nie ma śladu, pojawia się serotonina. Chwilowo, aczkolwiek odczuwalnie. Też przyjemna, ale już nie tak ekscytująca. I po niej zaraz nie ma śladu, za to pojawia się wyrzut sumienia i stres. Że przecież miałam chudnąć i znowu uległam pokusie.

 

Na szczęście jesteśmy ludźmi myślącymi i mamy wybór. Kiedy już wiesz co się dzieje w Twojej głowie, możesz coś z tym zrobić. Masz świadomość konsekwencji chwilowej, dopaminowej zachcianki i możesz zdecydować co jest dla Ciebie ważniejsze – ciacho, wyrzuty sumienia i poczucie małej skuteczności czy cel, który również możesz przekuć w dopaminową podróż choćby wyobrażając sobie swoje jeszcze lepsze życie jak już osiągniesz cel.

 

Myśl pozytywnie

Co się dzieje, jeśli pomyślisz „to jest trudne, niemożliwe, nie dam rady”? Jakie uczucie za tym idzie?

 

Bezsilność, niechęć, brak energii do działania? Zazwyczaj tak. Ciężko takie uczucia zamienić na skuteczne i przyjemne działanie. Często taka postawa przekłada się na brak działania albo działania „z bólem w sercu” czyli bardzo na siłę. Robimy – nie robimy. Chce nam się albo nie. Przecież to jest takie trudne, niemożliwe.

 

Jakich rezultatów można oczekiwać po takich działaniach? Żadnych, co najwyżej miernych. Może się ruszy, może nie. No ale przecież od początku było wiadomo, że „to jest trudne, niemożliwe, nie dam rady”.

 

To klasyczne błędne koło przekonań. Myśli tworzą uczucia. Te przekładają się na czyny, te z kolei na rezultaty. A rezultaty potwierdzają nasze początkowe nastawienie. A gdyby tak stworzyć takie koło przekonań? Jestem w stanie tego dokonać => jestem gotowa, zmotywowana, mam siłę => energiczne działanie => dobre rezultaty => wiedziałam, że jestem w stanie tego dokonać

 

Proponuję Ci krótką zabawę. Wypisz na kartce trzy przekonania blokujące Cię i trzy wspierające. Sprawdź jak na każde z nich reaguje ciało – uśmiechasz się czy spuszczasz głowę?Dokonaj wyboru, którą drogą chcesz iść i pamiętaj, że to za umysłem podąża ciało. 

 

Co więc robić?

  • znajdź przyjemność – nie będziesz chodzić na siłownię, jeśli tego szczerze nie lubisz. Znajdź taką aktywność, która sprawi Ci maleńką przyjemność, wpisze się w Twój styl życia, możliwości czasowe. Na początku może się zdarzyć, że żadna aktywność fizyczna nie będzie dla Ciebie akceptowalna. Więc zrób mały krok i przez trzy dni włóż sportowy strój i usiądź na kanapie na pół godziny. Potem się przebierz. Zobaczysz co się będzie działo z Twoimi myślami.
  • odpuść reżim – nikt nie jest w stanie żyć z kartką w ręku i wagą kuchenną w torebce. Znajdź mądrego dietetyka, który nauczy Cię odżywiać się, a nie korzystać z gotowej ściągi. Niech to co jesz będzie smaczne, mało kłopotliwe w przygotowaniu, dostosowane do Twoich możliwości finansowych, stylu życia. I pozwól sobie na przyjemności. Z powodu jednego ciastka nikt jeszcze nie umarł. Nawet z powodu dwóch. Zjesz? Niech będą najpyszniejszymi ciastkami na świecie, a Ty dalej możesz kontynuować swój plan.
  • pokochaj jedzenie – wrzucając w siebie cokolwiek możesz nawet nie odróżniać smaków, struktury jedzenia, maleńkich niuansów, które sprawiają, że jedzenie jest naprawdę przyjemne. Nie kochasz jedzenia – kochasz jeść. Wykonywać czynność, która może być nawykiem, zabijaniem nudy, stresu czy lęku. Weź kostkę czekolady, powąchaj ją, włóż delikatnie do ust, poczuj językiem jej kształt, konsystencję i pozwól jej powoli rozpłynąć się po całym języku, czując przyjemne uczucie słodyczy. A potem zjedz drugą kostkę tak jak to zwykle czynimy – wrzucając do ust, może gryząc. I po czekoladzie. Jest różnica, prawda?
  • zastanów się dlaczego to robisz – dla siebie, chłopaka, dziewczyny, koleżanki? Może ze względu na zdrowie czy dobre samopoczucie? Znajdź wśród powodów ten najważniejszy. Jeśli to chłopak, to dlaczego? Czy jeśli go zabraknie, poddasz się? Badania wskazują, że motywacja czerpana z zewnątrz nie jest żadną motywacją. To co jest w Tobie, Twój własny, osobisty powód może być gwarantem sukcesu, ale też poczucia skuteczności. I lepszego samopoczucia.
  • baw się – to przygoda. Obserwowanie siebie, własnego ciała. Dostajesz do swoich rąk ogromną władzę – władzę nad własnym ciałem i umysłem. To jak gra komputerowa, w której tworzysz postaćw takim kształcie jakim chcesz. Nie tylko kolor włosów czy strój. Jej ciało, cechy charakteru. Sprawdź ile potrafisz i jak ogromny masz na siebie wpływ.
  • ucz się – dlaczego Twojemu ciału pewne rzeczy służą, inne nie. Skąd u dietetyka takie pomysły, a nie inne. Za tym wszystkim stoi ogromna wiedza i doświadczenie, ale to Ty możesz być ekspertem od własnego ciała. Znasz je najlepiej, spędzasz z nim całe życie, więc niech to będzie najbardziej fascynująca podróż życia. 

 

Wiem, że nie ma sensu moralizować, że to ważne, że dla zdrowia... moje doświadczenie pokazało mi, że bardziej dbamy o nasze samochody niż o siebie. Więc może po prostu warto wiedzieć, że przygoda z odchudzaniem i nowymi nawykami jest możliwa i szalenie przyjemna. I zawsze na końcu mamy nagrodę.